poniedziałek, 8 lutego 2016
Fundacja Gatesów jest zasilana funduszem
zarządzającym aktywami wartymi 44 mld dolarów
pochodzących nie tylko z darowizn twórcy Microsoftu
ale i zysków z inwestycji
dla porównania: jak podaje The Foundation Center
fundacja Forda podarowała światu (według aktualnej wartości)
"jedynie” 10 mld dolarów - Johna D. Rockefellera 14 mld
a Andrew Carnegiego 2,7 mld dol. -
to ci nieżyjący już magnaci byli amerykańskimi pionierami gigantofilantropii
najbogatsi chcąc usprawiedliwić przed społeczeństwem
fortunę rosnącą dzięki eksploatowaniu zasobów i robotników
(strajki tłumiono zabijając ludzi a nie z nimi negocjując)
fundowali na potęgę szkoły - uniwersytety - szpitale i biblioteki
to że miało to służyć dobru wspólnemu nie było jednak oczywiste
pracownicy odnosili się do hojności pracodawców nieufnie
robotnicy odmawiali uczęszczania do uczelni tworzonych
przez fundację potentata metalurgicznego Carnegiego
miasta odrzucały ofertę budowania bibliotek
a szef Amerykańskiej Federacji Pracy Samuel Gompers mówił:
"jedyną rzeczą którą świat przyjął z radością od pana Rockefellera
było stworzenie przez niego centrum edukacyjnego
pomagającego ludziom nie stać się kimś takim jak on”
prezydent Theodore Roosevelt oskarżał "drapieżców”
o to że "poprzez dotowanie uniwersytetów (…)
wpływają we własnym interesie na osoby
kierujące niektórymi instytucjami edukacyjnymi"
jednocześnie od XIX wieku dobroczynność
lokalnych społeczności zaczęła powoli zastępować państwo
postrzegane często jako konkurent w pomaganiu ubogim -
jak podkreśla publicysta Le Monde Diplomatique Benoît Bréville
źródła masowej dobroczynności Amerykanów
tkwią w społecznej nauce katolickiej i protestanckiej
broniącej prymatu prywatnych lokalnych inicjatyw i bliskości -
i nie bacząc na skuteczność podejmowanych działań -
w USA gdzie działa półtora miliona organizacji pozarządowych
a na cele dobroczynne w 2013 r. podarowano 335 mld dolarów (3 proc. PKB)
państwa nie uważa się ani za jedynego
depozytariusza interesu publicznego ani za najskuteczniejsze
narzędzie rozwiązywania problemów społecznych
dla polityków to nawet wygodne podejście
ale coraz bardziej niebezpieczne
bo prywatni filantropi mogą dawać pieniądze
ale nikt ich nie rozliczy z ich społecznej efektywności -
mogą za to załatwiać w ten sposób wiele
- często sprzecznych - interesów
obserwatorfinansowy.pl